all Europa Polish

Czy każdy powinien zobaczyć Paryż?

RSS20
Follow by EmailO
Facebook0
Google+0
http://polishgirltravels.pl/2015/11/02/czy-kazdy-powinien-zobaczyc-paryz/
Twitter0
Pinterest0
INSTAGRAM0
Reading Time: 6 minutes

„Paryż mnie rozczarował”, „Spodziewałem się czegoś więcej”… Nie umiem nawet policzyć ile razy słyszałam czy czytałam te słowa. I przyznam szczerze, że to chyba właśnie one ostatecznie zachęciły mnie do tego, żeby w końcu samemu się do Paryża wybrać.

No i właśnie. Czy Paryż mnie rozczarował, zapytacie. Cóż, mnie osobiście – nie. Powiem nawet, choć to może stereotypowe, że pokochałam Paryż. Choć nie każdą jego część, niestety. Na pewno za to wzbogacił mnie on pewną refleksję.

Skłamałabym mówiąc, że miasto to jest jak raj na ziemi i nie posiada żadnych wad. Wręcz przeciwnie. Ma ich całą masę. Rzekłabym, że to niemal temat na cały osobny artkuł. Moja opinia jest prosta. Zwyczajnie uważam, że Paryż da się lubić.. ba! Paryżem można się nawet (niemal) bezgranicznie zachwycić. Jeżeli tylko wie się, jak taką podróż zaplanować.

No i o ile nie jest się jednym z typów osób, o których wspominam poniżej. Nie obrażając nikogo oczywiście.

A więc… Może nastąpił właśnie czas na refleksję. Czy TY drogi czytelniku powinieneś zobaczyć Paryż?

 

IMAG4863~2

 

„Czy wyjdziesz za mnie…?” nieopodal wieży Eiffle (czyli co nieco z cyklu fantazje kobiet vs rzeczywistość)

Światło gwiazd, cisza w około i tylko wy dwoje wolno spacerujący przez plac zmierzając ku wieży. I nagle on delikatnie zatrzymuje Cię jedną dłonią, a chwilę później pada na kolana. Oddech zamiera Ci w piersi, serce niemal przestaje bić.. A on swoim głęboki głosem wypowiada tak oczekiwane słowa…

Nie no, powoli. Chyba trzeba tu coś sprostować.

Właściwie to padnięcie na kolana może udać się tylko wtedy, jeżeli akurat przechodząca obok grupa japońskich turystów odejdzie na chwile na bok i przez 2 minuty nie będzie zajmować całego chodnika… w zasadzie nawet wtedy można uznać klęknięcie za zbyt niebezpieczne biorąc pod uwagę, że nieustannie mijający was dziki tłum raczej nie patrzy pod nogi.

A co do „tak oczekiwanych słów” to na pewno byłyby one najszczęśliwszym momentem w twym życiu, gdyby tylko twojemu ukochanemu udało się jakimś cudem przekrzyczeć dwóch miłych, ciemnoskórych panów znajdujących się (w najlepszym wypadku) jakiś metr od was, skąd jeden z nich wykrzykuje w dość marnej imitacji francuskiego informacje o nagrodzie za podniesienie odpowiedniego kubka, a drugi z pewnością zaraz podejdzie właśnie do was oferując wam plastikową (i to aż w trzech kolorach!) miniaturową wieżę Eiffle w okazyjnej cenie 10 euro.

Więc kiedy już twój luby krzyknie „Czy wyjdziesz za mnie…?” po raz trzeci, ale tym razem tak głośno, że odwróci się do was przynajmniej 20 ludzi naokoło i usłyszy wreszcie oczekiwane „tak”, podejrzewam, że jego następnym krokiem bynajmniej nie będzie zaproponowanie posiedzenia na murku obok wieży i powspominania dawnych lat.

Więc jeśli nie wyobrażasz sobie oświadczyn w miejscu innym niż wieża Eiffle..

To lepiej nie jedź w tym celu do Paryża.

 

Romantyczny spacer przy świetle księżyca

Mam pewną przypadłość za którą, jak sądzę, można winić moją artystyczną duszę. Mianowicie, gdy odwiedzam miasto moim ulubionym zajęciem jest po prostu wyjść wieczorem z domu i zwyczajnie, nie oglądając się, ruszyć przed siebie. A czyż Paryż nie zdaje się być idealnym ku temu miejscem ? Wąskie, oświetlone światłem księżyca i latarni uliczki, romantyczne aleje… To powinno mówić samo za siebie. I wbrew pozorom temu opisowi nie odpowiadają wyłącznie najbardziej znane ulice tego miasta.

Cóż, w zasadzie…

Nie widzę w takim pomyśle nic niewłaściwego pod warunkiem, że bierzesz się pod uwagę możliwość zostania kulturalnie zaczepionym przez grupę obco wyglądających i przeważnie ciemnoskórych gentlemenów kierujących ku tobie bardziej lub mniej grzeczną prośbę o to, aby, że tak powiem, w wiadomy sposób wspomóc ich finansowo.

Więc… jeżeli nie dopuszczasz wzięcia ze sobą mapy z wcześniej obmyślanymi „miejscami zakazanymi” na twój późno wieczorny spacer to…

Lepiej nie jedź do Paryża.

No chyba, że twa hojność nie zna granic i wspomniana wcześniej grupa gentlemenów nie stanowi dla ciebie najmniejszego problemu.

 

IMAG4821

„Ci z biura podróży mają doświadczenie i na pewno zorganizują wszystko lepiej”

Biura podróży wciąż stanowią jedne z najbardziej tłumnie odwiedzanych miejsc przed urlopem czy wakacjami. No bo właściwie, czy istnieje bardziej wspaniałą opcja? My z naszej strony musimy tylko przynieść odpowiednią (choć w tym przypadku polemizowałabym z tym słowem) sumę pieniędzy i przekazać Pani za biurkiem i przez najbliższe kilka tygodni nie zaprzątamy sobie głowy czymś takim jak znalezienie odpowiedniego lotu czy zakwaterowania na miejscu. Nie mówiąc już o planie wycieczki.

Cóż, muszę przyznać, że zorganizowanie wycieczki do Paryża to musi być całkiem niezły biznes. I nie chodzi tu nawet o tłumy chętnych, bo przecież kto nie chciałby odwiedzić Paryża? Bądź co bądź miasto to aż roi się od miejsc opieczętowanych plakietką „przecież tego nie można nie zobaczyć”. Wszystko to można wpisać w program, który robi się coraz pełniejszy i atrakcyjniejszy. Potem wystarczy już tylko załatwić wynajęcie wielkiego autobusu z wdzięcznym napisem „Paris Tour” i daaaalej, obwozimy wszystkich uczestników dookoła miasta.

Myślisz, że dwa dni to trochę za mało, żeby zobaczyć Paryż?

Nieee… zdaje Ci się. Przed wieżą Eiffle na pewno jest jakiś parking dla autokarów, akurat żeby wyskoczyć na minutkę i zrobić kilka zdjęć. No i zaopatrzyć się w plastikową wieżą Eiffle za 10 euro. Obowiązkowo.

Uważasz, że zasłużyłeś na kilka godzin wolnego czasu żeby pospacerować po mieście?

Ależ skądże znowu..? Zostało nam jeszcze tylko pół godziny a przecież nie byliśmy jeszcze nawet w Luwrze i Muzeum Impresjonistów!

Wniosek z tego jest prosty i niektórym znany..

Jeśli więc nie wyobrażasz sobie urlopu bez organizacyjnej pomocy biura podróży to…

Lepiej nie jedź do Paryża.

  • A tak przy okazji to ten niezwykle produktywny sposób zwiedzania jest domeną większości azjatyckich turystów.. Może to właśnie dlatego w Japonii oficjalnie uznaje się już przypadłość nazywaną „syndromem Paryża”, która dotyczy tych mieszkańców tego malowniczego kraju, którzy powrócili z Paryża dosłownie roztrzęsieni faktem, że ich miasto marzeń jednak nie okazało się takie, jakiego się spodziewali.

 

IMAG5144~2

„Poznam smak tradycyjnej kuchni francuskiej i przywiozę mnóstwo pamiątek”

Ku mojej radości coraz częściej zdarzają się w moim otoczeniu przypadki, które wolą jednak samodzielnie zaplanować podróż niż korzystać z usług biura. Nie jest to ostatecznie aż takie trudne, a już na pewno miłym zaskoczeniem jest fakt że ceny biletów do Paryża z większości miast w Polsce oscylują przeważnie między 20 a 100 zł .

Prawdopodobnie części z was, mówiąc kolokwialnie, opadła w tym momencie szczęka. Za 20 zł?! Do Paryża?! Ano.

Oczywiście pomijając kwestię zapłacenia prawie 80 zł za podróż z lotniska w jedną stronę, jeżeli tylko nie ma się ochoty przekraczać słynnych paryskich (jeśli można to tak określić) przedmieść. Ale to już swoją drogą.

A wracając do wspomnianej „tradycyjnej kuchni” to z pewnością jest to niezapomniane wrażenie (chociaż akurat o francuskich ślimakach osobiście wolałabym zapomnieć), które nieodmiennie zapada pamięć zwłaszcza po sprawdzeniu stanu konta po powrocie do domu.

Wszystkie najbardziej znane miejsca w Paryżu przepełnione są oczywiście wszelkiego rodzaju stoiskami, barami, kawiarniami, restauracjami… bo jaki może być lepszy sposób na szybki zysk niż spragnieni i głodni ogarnięci szałem biegania po wszelkich zabytkach do których tylko można wejść turyści. I to najlepiej z dziećmi. Albo w ogóle z całymi rodzinami.

Nie mówiąc już o tym, że niezwykły biznesowy potencjał tych miejsc wykorzystali już nawet pomysłowi (choć nie koniecznie legalni) drobni „przedsiębiorcy” sprzedający wodę w atrakcyjnej

(i warto wspomnieć dwa razy wyższej niż w sklepie) cenie 1 euro za pół litra. Którą to wodę notabene przechowują między innymi za płytami tworzącymi schodki przed Luwrem, których wyjmowanie opanowali do perfekcji. Ale to już pozostawię bez komentarza.

A co się ma do wspaniałych pamiątek dla całej rodziny to oprócz niezaprzeczalnie obowiązkowej plastikowej wieży Eiffle za 10 euro to warto by przywieźć coś tradycyjnego. Z braku laku można zdecydować się po prostu na słynne makaroniarze. Choć tutaj akurat warto być przygotowanym na cenę, w przeliczeniu, co najmniej 6 zł za sztukę. Bo niestety brak takiej świadomości może spowodować jeszcze jedno „niezapomniane wrażenie” w historii operacji konta bankowego.

Więc jeżeli jedyną opcją jaką dostrzegasz jest koniecznie spontaniczne polowanie na przedpołudniowe cappuccino, obiad albo pamiątki w odległości nie dalszej niż 10 m od „absolutnie muszę zobaczyć” miejsca w Paryżu, bo przecież szkoda cennego czasu (w końcu „Paris Tour” zaraz odjeżdża!) na zajrzenie w ulicę obok.

To lepiej nie jedź do Paryża.

No, chyba, że właśnie wygrałeś milion w totolotka.

 

IMAG4960

„No widzisz, właśnie po to tyle lat uczyłem się angielskiego, żeby móc dogadać się, gdy pojadę za granicę”

 A guzik, że tak się kolokwialnie wyrażę. Tak się składa, że próba porozumienia się choćby idealnie płynnym angielskim w większości miejsc w Paryżu nie tylko niewiele nam da, ale, co bardziej prawdopodobne, spowoduje w najlepszym wypadku wyraz błogiego niezrozumienia na twarzy rozmówcy, a w najgorszym dość wyraźnie wyeksponowaną niechęć.

Naród francuski należy niestety (lub może „stety”) do niemalże fanatycznych wyznawców kultu własnego języka. Zatem niepoznanie ( i nie opanowanie choćby pobieżnie wymowy) kilku podstawowych francuskich zwrotów może zostać uznane za praktycznie obrazę majestatu i usankcjonowane nieszczególnie pochlebnym spojrzeniem.

Zatem jeżeli pałasz niewypowiedzianą wręcz nienawiścią do języka francuskiego i uważasz zapamiętanie słów „Bonjour Madame” lub „Au revoir” albo chociaż zabranie ze sobą „Rozmówek” za ubliżające twojej godności…

To może lepiej

…. nie jedź do Paryża.

 

IMAG4948

 

 

 

RSS20
Follow by EmailO
Facebook0
Google+0
http://polishgirltravels.pl/2015/11/02/czy-kazdy-powinien-zobaczyc-paryz/
Twitter0
Pinterest0
INSTAGRAM0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>